poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Na polnej drodze

Urządziłem sobie samotny rajd po polnych drogach. Idę, wiatr wieje mi w zataczającą coraz silniejsze kręgi łysinę, gdy  nagle…



Szczeknął na mnie bezpański, czarny pies sięgający mi do kolan. Jego szczeknięcie przeszło w ujadanie. Ujadanie przeszło w warczenie. Warczeniu niespodziewanie zaczęła towarzyszyć piana tocząca się z czarnego pyska. Ostatnim etapem tej psiej postawy były kły zanurzone w mojej łydce. Łydkę przeszyła nitka bólu, mnie ukłuła igła wkurwienia, a bezpańskiego psa dosięgła moja stopa wymierzająca solidnego kopniaka w brzuch.  Uciekł zostawiając mnie z krwawiącą  i bolącą łydką na środku polnej drogi i z wyrzutami sumienia spowodowanymi tym, że musiałem postąpić tak, jak właśnie postąpiłem. No ale z drugiej strony patrząc, miałem dać sobie odgryźć nogę? Nie daję mi też spokoju pytanie, dlaczego psy biegają same między wsiami. Dochodzę do wniosku, że ludzie, na pozór dorośli, nie dorośli do posiadania psów…



 No, ale jak już uciekł, mógłby chociaż do tej rany, którą dał mi w prezencie, kartę szczepień zostawić.  Albo inny dokument potwierdzający jego dobry stan zdrowia. Heheszki i marzenia.
 – Muszę iść do lekarza, żeby mi ranę zdezynfekował – pomyślałem. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Nie wiem, jak dla tego psa(mam nadzieję, że też), ale dla mnie wszystko skończyło się na szczęście dobrze…


Wniosek z tej historii płynie taki: Na samotne rajdy muszę brać coś, co przepędzi dzikie zwierzęta chcące się do mnie dobrać, np. petardy małego kalibru(ewentualnie przekąski w postaci dziesięciu kilo kiełbasy, żeby zwierzęta zeżarły ją a nie mnie. I tu nie ma co się śmiać, dawno, dawno temu, kilo parówek uratowało mnie przed czterokundlową watahą, która chciała się do mnie dobrać. Do mnie albo do kila parówek, do tej pory tego nie wiem. Tak czy inaczej odwróciłem uwagę watahy ode mnie rzucając w jej stronę parówki. Cztery kundle zajęły się parówkami błyskawicznie, zostawiając mnie w spokoju) i coś na szybką dezynfekcję ran, np. spirytus w czystej postaci. Zwykła woda utleniona może nie wystarczyć. Bandaż i plaster to wiadomo. Na dobrą sprawę bandaż, plaster i coś  przeciwbólowego  to zawsze się powinno przy sobie nosić, nawet w drodze do sklepu osiedlowego. Nigdy nie wiadomo, co się po drodze przytrafi… 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz