wtorek, 16 maja 2017

Rzeźba



Złamana przez siły natury. Nie wytrzymała presji czasu  i nawałnicy. Taka, ot, rzeźba. Choć jakby się temu bliżej przyjrzeć, to każde drzewo jest rzeźbą. Ale to jest rzeźba wyjątkowa, odbiegająca ot formy innych rzeźb. Powalona niczym Urlich Von Jungingen pod Grunwaldem(tylko koń gdzieś zbiegł i szabla się zagubiła) leży na leśnej ściółce jak bohater, co umarł na polu chwały.

Leży samotnie gdzieś w oddali od cywilizacji, jaki będzie jej los...?
Dobra, nie ważne, to nie miało być o rzeźbie ani o powalonej sośnie tylko raczej o tym, że...

Jakkolwiek by to nie brzmiało...
Zawsze...
Ale to zawsze...

Przychodzi (Tak jak w przypadku naszej sosnowej rzeźby) koniec.
Przychodzi przysłowiowa kryska na matyska...


A ja? 
Zmykam do chałupy
Bo grzmi i się błyska
I wieje
Złowieszczo
I serce me przejęte jest strachem
Że mnie piorun grzmotnie i zabije na miejscu
Ty też lepiej się schowaj przed piorunem i nawałnicą. Nigdy nie wiesz, z której strony zawieje zdradziecki wiatr  i kiedy nastąpi atmosferyczne wyładowanie... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz